Atak wichury

Z wyciem wicher w las uderzył.

Drzewa skłoniły się nisko.

Pierwszy atak las, więc przeżył,

chociaż klęska była blisko.

 

Drzewa mocno się wygięły.

Szarpał wicher gałęziami,

łamał je, spadać zaczęły.

Czarne chmury nad sosnami.

 

Gdy ponownie wiatr z łopotem,

jak taranem w las uderzył.

Drzewa kładły się pokotem,

las szerokim łanem leży.

 

Łamał karki sosen złotych.

Dachy zrywał z wiejskich domów.

Człowiek, jak na wietrze motyl.

Prosił Boga-  by mu pomógł.

 

Huraganu groźna siła,

pokazała ludziom jedno.

Przyroda zwykle nam miła,

gdy uderzy – ludzie bledną.