Czarno-biała bystra sroka,
co złodziejskie ma zwyczaje.
Świat lustruje wciąż z wysoka,
co tu ukraść, gdzie się najeść.
Bystrym oczkiem zawsze widzi,
co się błyskiem słońca świeci.
Ukraść nigdy się nie wstydzi,
dla swej żony i dla dzieci.
Gniazdko zdobi zdobyczami,
które czymś się wyróżniają.
Czasem bawi się wręcz z nami,
różne rzeczy ukrywając.
Gdy znajdziemy miejsce gniazda
i zajrzymy weń głęboko.
Zdziwi sroka tym nas każda,
co schowała tam wysoko.
Jest tam kolorowa szmatka,
jest kamyków różnych zbiór,
jest zegarek stary dziadka,
kolorowy zbiorek piór.
Wyjaśniła się, więc sprawa,
co posądzeń ciąg zrodziła.
Nie był to sąsiedzki kawał,
ale sroczka to sprawiła.
To pan sroka tak się starał,
zdobyć serce swojej żony.
Nie grozi mu – zatem kara,
gdyż jest usprawiedliwiony.