Chmara

Lesio nagle zadarł głowę i na sztorc postawił uszy.
Wietrzy nosem, co wiatr niesie.
Stoi twardo, nie chce się wcale poruszyć.
Wreszcie widzę – chmara łań snuje się w lesie.
Hen w oddali, gdzie sosny są nieco rzadsze,
między pniami miga płowo jeleniami.
Z ciekawością z Lesiem patrzę,
na łanie wraz z cielakami.
Jak powoli nikną w dali, za terenu wywyższeniem.
Były i już ich nie widać –
wierszowanym pozostały mi wspomnieniem.

Andrzej Pyrczek
Szczecin, 5 marca 2023 r.