Na leśnej drodze, gdzie się snują cienie,
przez koła pojazdów dół został wyryty,
W kałuży, gdzie żaby obecnie mieszkają,
obraz gwiazd z księżycem na wodzie odbity.
Gdy latem gorącym – jelenie i dziki,
W tej kałuży właśnie szukają ochłody.
Wpierw mieszają błoto swymi racicami
I kładą się całe do błotnistej wody.
W wodzie blask Księżyca odbija się mgliście.
Jelenie stąpają cicho w leśnym mroku.
Ku kałuży idą, gdzie kąpią się liście.
Sowa czasem krzykiem przerwie nocny spokój.
Jakiś hałas słychać, pękają gałęzie.
To watahą całą przybywają dziki.
Uciekają w pędzie spłoszone jelenie,
Słychać trzask gałęzi o jeleni tyki.
I kiedy nad ranem wstanie złote Słońce.
Zbudzi się natura, tu nad lasu skrajem.
I z sierści się wykruszy, suche czarne błoto.
To znów w tej kałuży, świat dla żab jest rajem.
Andrzej Pyrczek
Szczecin, dnia 26 luty 2025 r.