Wrzesień wita słońca blaskiem.
Las osnuty pajęczyną.
Czekam pod brzozowym laskiem,
który kozaczkami słynął.
Nagle z echem ryk się niesie.
Byki – łanie przywołują.
Chmary snują się po lesie.
Chłysty smutno lamentują.
Dzik zostawił ślad przy drodze.
Ryjem tropiąc ślady myszy,
które uciekały w trwodze.
Podniósł ryj, gdyż ryki słyszy.
Ja aparat już gotuję.
Czekając na wyjście zwierza.
Niepokój wręcz w sercu czuję.
Czy chmara ku łąkom zmierza?
I za chwilę tętent słyszę.
I wrzask – głośny – “RATUJ STACHU”!
Młodnik cały się kołysze.
Dziewczę biegnie – pełne strachu.
I zasiadka ma wspaniała,
skończyła się niespodzianie.
Pani z dala się zaśmiała.
Niknąc w słońcu na polanie.
Andrzej Pyrczek
Szczecin, dnia 1 września 2021 r.