OBOJĘTNOŚĆ

Głowy, gdzieś chmurach błądzą wysoko.

Gdy życie wartko obok się toczy.

Oczy otworzyć warto szeroko.

By prawdzie smutnej zajrzeć wprost w oczy.

 

Nie patrzą ludzie wcale do przodu,

chociaż na drodze przeszkód jest wiele.

Przecież niedużo trzeba zachodu,

by ujrzeć kłamstwa – bogactwo wcieleń.

 

Że nikt już winy za nic nie waży.

Ludzie mijają, też zbrodnię w tłumie,

Nikt nie przystanie, nie zauważy,

Nie patrzą obok – głowy w zadumie.

 

Choć wieści groźne – szeptem wołają.

To serca biją wciąż zwykłym rytmem.

Choć kłamstwa nadal, wciąż rozbrzmiewają.

Ja wręcz odnoszę wrażenie przykre,

 

że to milczenie jest ciężkim grzechem.

Gdy prawo łamie się w świetle dnia.

Wszystko to wróci odbite echem.

Kiedy sięgniemy przepaści dna.

 

Czas hipokryzji stawić granicę.

Zbudźcie się ludzie – ze złego snu.

Podniećcie wszyscy swoje prawice,

pogroźcie mocno całemu złu.

 

Andrzej Pyrczek

Szczecin, dnia 28 maja 2025 r.