O mglistym poranku las się cicho budził,
aby podejść zwierza- myśliwy się trudził.
Ale zwierz ostrożny, strzyże już łyżkami,
łowiąc trzask gałązki w lesie pod świerkami?
Czy wiatr już mu przyniósł do chrap zapach łowcy.
Myśliwy przystanął, gdyż jelenia zoczył.
Łowiecka spuścizna w sercu mu pulsuje.
Emocje, jak pradziad – w całym ciele czuje.
Podchodzi powoli, każdy krok swój waży.
Ślad czyta wśród trawnych i mszystych miraży.
Wieniec jest w scypule i nadal wciąż rośnie,
byk wytrze go pewnie na krzaczastej sośnie.
Dzisiaj tylko patrzę na wieniec wspaniały.
Podchody do zwierza pięknie się udały.
Przygoda z przyrodą i chytrością byka,
który już spłoszony w głąb lasu umykał.
Trop zwierza na ziemi sznureczkiem się snuje,
tylko piżmo jeszcze nosem swoim czuję
Przygoda łowiecka w duszy mi została.
Radość po sukcesie także jest niemała.
Andrzej Pyrczek
Na łąkach pod Sownem, dnia 20 czerwiec 2025 r.