Dom w lesie  

Był sobie dom pod lasem,

Lipa nad nim wisiała.

Cała bluszczem porosła.

Gajówka sto lat stała.

Leśnicy tu mieszkali,

pracując tu lat wiele.

Cicho nie zawsze było,

Tak, jak na mszy w kościele.

 

Wiatr czasem wpadł znienacka,

szarpał mocno oknami.

Później w las głębiej leciał,

kołysząc tam sosnami.

Czasem sosnę przewrócił,

jej korzenie pokazał.

Jakby siłę swą wielką

pokazać nam zamiar miał.

 

Lasy od wieków rosną,

sosny z brzozą, dębami.

A na bogatszej ziemi także,

lasy z grabem, bukami.

Żyją sobie jelenie,

 łosie, dziki z sarnami.

Ina płynie w pobliżu,

Sprawdzić możecie sami.

 

Ludzie żyją spokojnie,

w cichej leśnej ostoi.

Jeleń, dziczek i sarna

wcale się ich nie boi.

Chodzą tutaj na łące,

czasem nawet żurawie.

Widać wszystko przez okno,

przy cieście, czarnej kawie.

 

Życie spokojne było,

ale tylko do czasu.

Aż wilki cicho wpadły,

do znanego nam lasu.

Rzeź urządziły wielką,

gdyż w rok saren nie było.

Dziki znikły z pobliża,

 jeleni też ubyło.

 

Tacy, co wilki lubią,

ochronę pełną dali.

Nie widzą tego wcale,

co sarnom zmajstrowali.

Nie spotkasz już zwierzyny,

na leśnym swym spacerze.

Prawa takiego nie chcę.

W jego zasadność nie wierzę.

 

W lasy niech spokój wróci.

Niechaj wróci zwierzyna.

Niech sarny znów zobaczę,

Gdzie leśna ma ścieżyna.

Niech las odsapnie sobie,

bez złego tego prawa.

Niechaj przestanie rządzić,

Z góry w lasach Warszawa.

 

Andrzej Pyrczek

Szczecin, dnia 15 marca 2026 r.