Początek daje trzmieli królowa,
która pod ziemia rodzinę chowa.
Znosi jajeczka sama je grzeje,
kiedy nad ziemią Słońce się śmieje.
Od świtu brzęczy trzmiel wśród łąk,
kudłaty olbrzym, latając w krąg.
Wirują skrzydła — fizyki cud,
co z kwiatów zbiera złoty miód.
Inne owady mijają niejeden kwiat,
on zna ukryty w kwiatach nektaru ślad.
Wibruje lekko, i w kwiecie pyłek drży,
o nowym życiu w kwiatkach śni.
Uczy się pilnie od swoich braci,
aby słodyczy z kwiatów nie stracić.
Choć chłód go dotknie, sam ciepło ma,
więc pracowicie przez ogród gna.
Ziemny, kamiennik, stepowy brat —
ponad trzydzieści ma Polska ich stad.
Łagodne trzmiele, puszyste – jak sen,
bez nich uboższy byłby nasz dzień.
Andrzej Pyrczek
Szczecin, dnia 17-08-2026