Biały gołąbek

Przyleciał wieczorem bardzo zmęczony,

biały gołąbek lotem strudzony.

Siadł na drewutni swe skrzydła złożył

i sen spokojny mocno go zmorzył.

 

Później dni całe wśród traw wędrował,

zbierał nasiona i wciąż żerował.

Tak odpoczywał przez dwa tygodnie,

by wreszcie skrzydła do lotu podnieść.

 

Zatoczył koło nad naszym domem,

zabłysnął słońca mu w oku promień.

Później kierunek wybrał do domu,

pewnie opowie kto, gdzieś mu pomógł.