Stanąłem na progu i dech mi zatkało.
Trofeów na ścianach – dwie setki wisiało.
Wspomnienia z polowań ożyły w mej duszy.
I ruszyły do kniei – do dawniejszych wzruszeń.
Wspomniałem pierwszego rogacza na łące.
Widziałem lisiurę, co gonił zające.
I zobaczyłem księżyc, co oświetlał owies.
O trofeach więc Irku mi teraz opowiedz.
O tym jak z ambony podglądałeś chmarę łań i byka.
Bojąc się, że zegarek twój za głośno tyka.
A to nie zegarek, ale serce w twojej piersi tak grało.
Wprowadzając w drżenie całe twoje ciało.
Przypomnij łowieckie wszystkie swe przygody.
O nocnych zasiadkach na dziki i figlach przyrody.
O polowaniach – wczesnym rankiem, o zachodzie słońca.
Wiem, że potrafisz wspominać bez końca.
Niejedno przeżyłeś w życiu rykowisko.
Niejedno w życiu pilnowałeś rżysko.
Wynik twych polowań, dziś widzę na ścianie.
I niech w mej pamięci ten obraz zostanie.