Ballada o Zwince

W słonecznym blasku pośród kamieni,
Jaszczurka zwinka barwą się mieni.
Kryje się zwinka pod chrustem starym,
urzeka wzrok nasz swoistym czarem.
Jej pancerz z łusek – zbroja rycerza,
natura sama tu za płatnerza.
Kiedy wychyli się gad z ukrycia,
wokoło sprawdza ten mały spryciarz.
Czujnie więc popatrzy, czy jest bezpiecznie?
Wiedzieć też musi przecież koniecznie,
Gdzie konik polny skacze gdzieś w trawie,
na skrzypcach grając, jak na zabawie.
Zwinka z czujnością w bezruchu trwa.
Kota z oddali już zobaczyła, w krzaczki smyrgnęła,
gdzie swoją tajną kryjówkę ma.
Zwinka malutka z odważnym sercem,
po chwili wraca na stanowisko.
Kot skrócił dystans, z krzaków wypada,
łapą uderzył był całkiem blisko,
ale niestety nie złapał gada.
Zwinka odważnie ogon odcięła,
taka tu była natury rada.
Ogon za życie swoje oddała,
odrośnie przecież w kilka tygodni,
więc już niedługo tu zwinka mała,
wyglądać będzie znów całkiem modnie.
Zwinka, królowa łąk, polnych dróg,
Od wieków wielu żyje w naturze – ten gadzi cud.

Andrzej Pyrczek
Szczecin, dnia 19 styczeń 2025 r.