
Rudzik
Na gałązce cicho rudzik siadł dziś rano, w piórka złoto rude światło mu wysłano. Śpiewa o miłości, co rozkwita w ciszy, o sercach wiosennych, które

Na gałązce cicho rudzik siadł dziś rano, w piórka złoto rude światło mu wysłano. Śpiewa o miłości, co rozkwita w ciszy, o sercach wiosennych, które

Człowiek — zaczyna, jak iskra życia. embrion cicho w sercu matki drzemie, potem maluszek, co w ramionach znika, śmiech niesie w żłobku leciutki, jak tchnienie.

Był sobie dom pod lasem, Lipa nad nim wisiała. Cała bluszczem porosła. Gajówka sto lat stała. Leśnicy tu mieszkali, pracując tu lat wiele. Cicho nie

Ptasi klejnocik — zimorodek, na grzbiecie lśniący błękit modry, a brzuszek rudy niczym ogień, mieszka w jamce nad brzegiem wody. W skarpie wykopał gniazdo skryte,

Lśnią drzewa w ośnieżonym lesie, światło błyskami na kryształach gra. Mróz na gałęziach osadził szadź i stopiona zawisła białymi soplami, Gdy słońce nadtopiło lód spłynął

Wśród wysokich sosen, gdzie wiatr śpiewa cicho, Sikora z czubkiem na głowie – takie małe licho. Przemyka odważnie, strachu nie znając, wśród gałęzi, cichutko śpiewając.

Biała kulka wśród gałęzi, trzyma wzrok nasz na uwięzi. Z ogonkiem długim, jak schodki do nieba, skrzydła i grzbiet czarne, jak noc, lotki z białymi brzegami.

Nad brzegiem rzeki, gdzie woda się pieni, żyją sobie bobry – mistrzowie tej ziemi. Zna bobry Europa, zna je też Kanada. O życiu bobrów warto

W Parku Kultury w Chorzowie, na ławeczce siedzą – Karlik z Karolinką. I o tym nie wiedzą, że prosto z piosenki, śpiewanej przez Śląsk, wyrył

Mróz artysta w nocy wstał, Las otulił w mglisty szal. Osrebrzył – lasy i łąki . Osrebrzył sosnowe pąki. Pod błękitem nieba świtem, Białe