
Zajączek przy leśnej drodze
Kiedy na spacer wychodzę z domu. Lesio opróżnia miskę z chrupkami. Choć Lesiu do mnie – miły nicponiu. Codzienny spacer przecież przed nami.

Kiedy na spacer wychodzę z domu. Lesio opróżnia miskę z chrupkami. Choć Lesiu do mnie – miły nicponiu. Codzienny spacer przecież przed nami.

O mglistym poranku las się cicho budził, aby podejść zwierza- myśliwy się trudził. Ale zwierz ostrożny, strzyże już łyżkami, łowiąc trzask gałązki w lesie pod

Telefon od Alka wspomnienia obudził. Andrzej dygot serca – łykiem wody studził. Czy mogę na chwilę przyjechać? – z ust Alka pytanie. Przyjeżdżaj natychmiast masz

Głowy, gdzieś chmurach błądzą wysoko. Gdy życie wartko obok się toczy. Oczy otworzyć warto szeroko. By prawdzie smutnej zajrzeć wprost w oczy. Nie patrzą

Wrzesień wita słońca blaskiem. Las osnuty pajęczyną. Czekam pod brzozowym laskiem, który kozaczkami słynął. Nagle z echem ryk się niesie. Byki – łanie przywołują.

Dorosły mrówkolew, smukły, brązowoczarny, Czułki ma buławkowate, skrzydła przezroczyste. Cicho w locie, niemalże mistycznie odwiedza kwiaty, z których nektar spija i pyłek zjada. Jak przystało

Słońce złote miło grzało, gdy za oknem się coś działo. Jakiś ptak zapukał w szybę i co ja takiego widzę. Dudek w szybie się przegląda.

Na leśnej drodze, gdzie się snują cienie, przez koła pojazdów dół został wyryty, W kałuży, gdzie żaby obecnie mieszkają, obraz gwiazd z księżycem na wodzie

Opar zawisł nad uprawą sosnową, Wokół spokój w porannej mgle ukryty, Chmura z mgły wisząca nam nad głową. Las błyszczy, jakby świeżym deszczem zmyty. Korony

Człowiek na starość ma swe humory. Gdy jesień z deszczem, z wiatrem przychodzi. Do złośliwości człowiek jest skory. Nie wie, że sobie tym bardzo szkodzi.